Wiele muzycznych emocji, wysoki poziom artystyczny i młodzi wokaliści z całej Polski – tak wyglądał 1. Ogólnopolski Festiwal Piosenki Online „Mikrofon dla Wszystkich”, który odbył się w formule internetowej. Artystyczna konfrontacja stała się przestrzenią do prezentacji talentów wokalnych dzieci i młodzieży, a udział w nim przyniósł solistom Jasielskiego Domu Kultury liczne sukcesy.
W gronie finalistów znaleźli się soliści JDK: Olivia Chochołek (w kategorii 10–11 lat), Julia Piękoś i Daria Szafarz (w kategorii 12–13 lat) oraz Gabriela Gustek i Paulina Pawluś (w kategorii 14–17 lat). Nasi wokaliści zaprezentowali różnorodny repertuar i wysokie umiejętności interpretacyjne, zdobywając uznanie jury. Olivia Chochołek została uhonorowana wyróżnieniem specjalnym, z kolei Daria Szafarz za wykonanie utworu „Deszcz” oraz Julia Piękoś za interpretację piosenki „Ach śpij kochanie” wyśpiewały III miejsce ex aequo w swojej kategorii wiekowej. Wyróżnienia otrzymały również: Gabriela Gustek za utwór „Witaj mi” oraz Paulina Pawluś za piosenkę „Ach jak przyjemnie”.
Udział w festiwalu był dla młodych wykonawców, przygotowanych przez Aleksandrę Cieślik, instruktorkę wokalu w JDK, nie tylko okazją do rywalizacji, ale także cennym doświadczeniem artystycznym i możliwością zaprezentowania swojego talentu przed ogólnopolskim gronem odbiorców.
Powody do satysfakcji przyniósł również 2. Ogólnopolski Konkurs Wokalny Online „Patriotyczne Brzmienia”, w którym Andrzej Michalski zdobył tytuł finalisty. Jego udział w konkursie potwierdził wysoki poziom przygotowania wokalistów związanych z Jasielskim Domem Kultury.
Serdecznie gratulujemy wszystkim uczestnikom oraz instruktorom, życząc kolejnych sukcesów, muzycznej pasji i nieustającej radości ze śpiewania.
Już w najbliższy piątek, 15 maja odbędą się przesłuchania konkursowe do 8. Konkursu Poezji i Pieśni Patriotycznej „Niepodległa, Niepokorna”. Zaczynamy o godz. 10.00, a poniżej lista z kolejnością prezentacji.
Pielęgnowanie pamięci o Polskim Państwie Podziemnym i Powstaniu Warszawskim – spotkanie z pasjonatką Joanną Machowską-Nachman
58. majowe wydanie Klubu Ludzi z Pasją utrzymane będzie w klimacie historycznych wspomnień czasu pokolenia Kolumbów. Gościem spotkania, które odbędzie się 15 maja br. będzie Joanna Machowska-Nachman – pasjonatka historii i jej popularyzatorka.
Zafascynowana szkolną lekturą „Kamienie na szaniec”, bohaterka kolejnej edycji cyklu, będąca wówczas czternastoletnią dziewczyną, postanowiła dać wyraz swoim zainteresowaniom poprzez identyfikowanie i dokumentowanie losów powstańców warszawskich oraz wydarzeń z okresu II wojny światowej. I tak oto obecnie upowszechnia wiedzę historyczną o Jaśle i jego okolicach.
Dramatyzm tamtych czasów w świetle zdarzeń młodego pokolenia znalazł wyraz w skrzętnie prowadzonych przez Joannę publikacjach na stronie internetowej „Kamienie na szaniec”. Tam pasjonatka nie tylko przybliża sylwetki bohaterów książki o tym tytule, ale również postaci żołnierzy batalionów „Zośka” i „Parasol”, dbając o rzetelne i odpowiedzialne przekazywanie historii. Współtworzy także społeczność „Powstanie Warszawskie 44”, zrzeszającą miłośników historii, którzy dzielą się wiedzą, wspomnieniami i pasją do przeszłości.
Od szesnastu lat bohaterka spotkania popularyzuje historię, ze szczególnym uwzględnieniem działalności harcerzy z Szarych Szeregów, Polskiego Państwa Podziemnego oraz Powstania Warszawskiego. Jej głównym zamysłem jest utrzymanie w pamięci następnych pokoleń patriotycznej postawy, a także wspomnienie ofiarnej walki z poświęceniem życia, na którą byli gotowi młodzi-waleczni tamtych czasów. W swojej działalności utrzymuje kontakt z rodzinami Powstańców batalionów „Zośka” i „Parasol”, dzięki czemu uzyskuje informacje potrzebne, by przypominać zarówno o znanych, jak i mniej rozpoznawalnych bohaterach.
W grudniu 2025 roku w Warszawie została uhonorowana odznaczeniem „Dumni z Powstańców” – prestiżowym wyróżnieniem przyznawanym osobom szczególnie zaangażowanym w pielęgnowanie pamięci o Powstaniu Warszawskim i Akcji „Burza”. Odznaczenie to otrzymało dotychczas niewiele ponad 100 osób w całej Polsce. Joanna Machowska Nachman na co dzień pracuje w Generatorze nauki GEN – oddziale Muzeum Regionalnego w Jaśle. Od niedawna jest również członkinią zarządu Stowarzyszenia Miłośników Jasła i Regionu Jasielskiego. Podczas spotkania przedmówczyni opowie o swojej pasji i działalności, przybliży kulisy prowadzenia strony „Kamienie na szaniec”, a także zaprezentuje część swoich zbiorów związanych z historią drugiej wojny światowej.
Spotkanie odbędzie się 15 maja (piątek) o godz.17.00 w sali multimedialnej. Wstęp wolny.
Znakomita rola pierwszoplanowa Leny Baran i udany debiut reżyserski Beaty Urban, sprawiły, że spektakl na podstawie wiersza Jana Brzechwy „Pchła Szachrajka” spotkał się z ogromnym uznaniem i aplauzem jasielskiej publiczności. 13 maja br. na scenie Jasielskiego Domu Kultury wystąpili młodzi artyści Teatru Dziecięcego Maskotka JDK, którzy brawurowo zagrali swoje role.
Wyczekiwana, zwłaszcza przez najmłodszych widzów sztuka, z pewnością nie zawiodła ich oczekiwań. Dobrze się bawili także dorośli, którzy doskonale pamiętali „Pchłę…” ze swojego dzieciństwa. Dynamiczna akcja z najbardziej rozpoznawalną muzyką cyrkową Juliusa Fučíka „Wejście Gladiatorów”, sprawiły że kilkadziesiąt minut zleciało jak z bicza strzelił, a spektakl przekazał młodym widzom wciąż aktualne wartości.
W sztuce udział wzięli: Lena Baran, Julia Baran, Martyna Broda, Carmen Cyran, Tymoteusz Gierut, Antoni Gorgosz, Kinga Hołda, Szymon Janik, Aleksandra Lemek, Katarzyna Madejczyk, Lilianna Levchuk, Bibiana Mlicka, Andrzej Pyznar, Karyna Rybkina, Sebastian Susłyk, Paulina, Syrek, Zofia Szopa oraz Anna Szwarc.
Oficjalnym partnerem motoryzacyjnym wydarzenia było Auto Podlasie Toyota Jasło.
kp
Pchła, która skradła… serca widzówPchła, która skradła… serca widzówPchła, która skradła… serca widzówPchła, która skradła… serca widzówPchła, która skradła… serca widzówPchła, która skradła… serca widzówPchła, która skradła… serca widzówPchła, która skradła… serca widzówPchła, która skradła… serca widzówPchła, która skradła… serca widzówPchła, która skradła… serca widzówPchła, która skradła… serca widzówPchła, która skradła… serca widzówPchła, która skradła… serca widzówPchła, która skradła… serca widzów
Już wkrótce w naszej galerii będzie można zobaczyć wyjątkową wystawę malarstwa Anny Muni – artystki od lat związanej z Podkarpaciem, której twórczość zachwyca wrażliwością, subtelnością i niezwykłym nastrojem.
Obrazy malarki to pełne miękkiego światła i emocji opowieści zatrzymane w akwareli, oleju i akrylu. Delikatne pejzaże, nostalgiczne motywy i charakterystyczna lekkość kompozycji tworzą atmosferę ulotności i ciszy, pozostawiając widzowi przestrzeń do własnych refleksji. W obrazach Anny Muni można odnaleźć zarówno melancholijny spokój, jak i ciepło oraz zachwyt nad naturą.
Anna Munia, absolwentka slawistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, przez wiele lat pracowała jako dziennikarka prasowa i telewizyjna. Pasję do malarstwa rozwijała od młodości, jednak w pełni poświęciła się jej po przejściu na emeryturę. Tworzy w technikach akwareli, oleju i akrylu, a inspiracje czerpie z natury, plenerów oraz spotkań z artystami z wielu krajów Europy, m.in. Czech, Słowacji, Węgier, Rumunii, Ukrainy i Rosji.
Jej obrazy prezentowane były na licznych wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą, a prace znajdują się dziś w prywatnych kolekcjach na kilku kontynentach. Laureatka wielu konkursów plastycznych, wielokrotnie angażowała się także w działania charytatywne (licytacje WOŚP) i edukacyjne. Prowadziła warsztaty w ramach programów z Unii Europejskiej, a także stworzyła ilustracje do kilku bajek Marii Konopnickiej.
Wernisaż wystawy „Wodą i olejem” odbędzie się 14 maja o godz. 18:00 w sali OFFowej Jasielskiego Domu Kultury. Obrazy można oglądać do 11 czerwca br.
Kolejna w tym sezonie wycieczka zorganizowana przez Klub Kulturalno-Turystyczny JDK oraz jasielski oddział PTTK odbyła się 9 maja br. Ponad 30 uczestników, pod przewodnictwem Tomasza Wrony, wybrało się w odległe Beskidy Zachodnie, znajdujące się na pograniczu województw: śląskiego i małopolskiego. Celem wyprawy było zdobycie najwyższego – w Beskidzie Małym – szczytu Czupel, należącego do Korony Gór Polski.
Grupa piechurów miarowo maszerowała czerwonym szlakiem urokliwej miejscowości Międzybrodzie Bialskie. Mimo iż była to krótsza droga, to stanowiła ogromne wyzwanie dla naszych turystów, bo na szczyt prowadziła kamienista ścieżka, z 603 – metrowym przewyższeniem. Wycieczkowicze od samego początku dzielnie pokonywali strome wzniosłości, wijące się przez leśną buczynę z domieszką drzew iglastych. Musieli także zachować czujność wobec licznych grup rowerzystów, którzy z dużą szybkością zjeżdżali po znacznej pochyłości, a w czasie krótkich przerw łapali oddech, regulując rytm marszu. Pod wyniosłością Rogacza i przy Przełęczy Czupel odczuli ulgę z podejścia na szczyt. Sam wierzchołek góry, okryty lasem nie zapewniał widoków, jednak świadomość zdobycia „Korony” napawała wszystkich radością i wielkim entuzjazmem. Jasielscy wędrowcy z zaciekawieniem przyglądali się również charakterystycznym dla tej okolicy kamieniom ułożonym w stosy. Aby tradycji się zadość, również i oni przenieśli ze szlaku kilka kamieni, układając je według własnej fantazji i wyobraźni.
Dalsza trasa prowadziła w stronę Magurki Wilkowickiej. Był to łatwy i przyjemny odcinek, biegnący głównym grzbietem pasma, pośród polan i drzew, z przebijającymi się widokami na beskidzkie wzgórza. Wędrowcy przywoływali w myślach czasy, gdy dawniej tętniło tu życie pasterskie. Kolejny etap wycieczki miał miejsce w schronisku PTTK, słynącym z ciekawej i bogatej historii. O bliskości miejsca sygnalizował wyłaniający się nadajnik radiowo-telewizyjny. Wszyscy dostrzegli także budynek ośrodka narciarstwa biegowego z charakterystycznym pochyłym dachem, pełniącym funkcję tarasu widokowego.
Nadszedł czas relaksu. Na rozległej polanie, pod rozłożystym drzewem, zostało przygotowane ognisko połączone już z tradycyjnym pieczeniem kiełbasek. Ale uczestnicy sobotniej wyprawy zajrzeli również do schroniska, a tam…specjały serwowane przez gospodarzy.
Posileni i wzmocnieni turyści wyruszyli w drogę powrotną, w kierunku Przełęczy Przegibek. Trasa kamienistą pochyłością, przez las, dała się mocno we znaki piechurom. Kamienie oraz leśne fragmenty drogi wymagały znacznej uwagi i ostrożności, zwłaszcza podczas schodzenia w dół. Autobus wypełniony zadowolonymi wycieczkowiczami wyruszył późnym popołudniem, w blisko 200-kilometrową drogę do Jasła. Była to bardzo udana wyprawa, a nie do końca znany wcześniej Beskid Mały, został przez wielu odkryty na nowo.
er
W drodze na Czupel – po Koronę Gór Polski W drodze na Czupel – po Koronę Gór Polski W drodze na Czupel – po Koronę Gór Polski W drodze na Czupel – po Koronę Gór Polski W drodze na Czupel – po Koronę Gór Polski W drodze na Czupel – po Koronę Gór Polski W drodze na Czupel – po Koronę Gór Polski W drodze na Czupel – po Koronę Gór Polski W drodze na Czupel – po Koronę Gór Polski W drodze na Czupel – po Koronę Gór Polski
„Chcecie bajki? Oto bajka…” Na scenie Jasielskiego Domu Kultury „Pchła Szachrajka” – adaptacja sceniczna wiesza Jana Brzechwy, na którym wychowały się pokolenia Polek i Polaków. Spektakl w reżyserii Beaty Urban, w wykonaniu młodych aktorów Teatrzyku Dziecięcego Maskotka, już 13 maja br. o godz. 17.00 w JDK. Bilety w cenie 10 zł do nabycia w sekretariacie lub on line.
– „Pchła Szachrajka” to klasyka literatury polskiej. Wychowało się na niej kilka pokoleń Polaków i dlatego przenosimy ją na scenę. Chcemy przekazać następnym pokoleniom, te wartości, które doskonale sprawdziły się na przestrzeni kilkudziesięciu lat – wyjaśnia pomysł przedstawienia reżyserka Beata Urban, instruktorka Teatrzyku Dziecięcego Maskotka
Zarządzenie nr 4/2026 Dyrektora Jasielskiego Domu Kultury w Jaśle z dnia 6 maja 2026 r. w sprawie: wprowadzenia Regulaminu naboru na wolne stanowisko pracy w Jasielskim Domu Kultury w Jaśle
9 maja br. Teatr Dorosłych „Antrakt” wystawił na deskach sceny Jasielskiego Domu Kultury spektakl pt. „Rozczochrany Piotruś, czyli jaki wychowywano dzieci w XIX wieku”.
Aktorzy przenieśli na scenę kilka wierszyków H. Hoffmanna, wyrosłych z ducha twórczości Braci Grimm, okraszając je polskim akcentem bajkopisarskim. Co z tego powstało? Kompilacja krótkich, zabawnych, ironicznych i budzących grozę form teatralnych. W galerii przedstawiamy namiastkę spektaklu i już teraz zapraszamy na drugą edycję ,,Rozczochranego Piotrusia” podczas Majowej Nocy, 29.05.
Wernisaż wystawy „Powrót na makową łąkę” Magdaleny Myszkowskiej – Miss Floris w Galerii Jasielskiego Domu Kultury (7.05.2026) stał się wyjątkowym spotkaniem ze sztuką pełną kobiecości, koloru i osobistych wspomnień. Prezentowany zbiór 35 obrazów inspirowanych naturą oraz dziecięcą wrażliwością, stworzył barwną opowieść o powrotach do tego, co najbliższe sercu.
Zachęcamy do przeczytania krótkiej rozmowy z autorką wystawy, która pozwala bliżej poznać świat jej malarstwa.
Milena Rzońca: Twoja wystawa opowiada o powrocie do dzieciństwa i wrażliwości – czy to spontaniczny „powrót”, czy raczej świadomie wypracowany proces?
Magdalena Myszkowska: Myślę, że trudno to określić. Uważam, że moje obrazy malują się same – ja wylewam farbę i coś się samoistnie zaczyna tworzyć. To, że zawsze widzę w przypadkowych plamach kwiaty wychodzi zapewne z podświadomości, z tego co zapisane we mnie, z potrzeby powrotu do prostego piękna. Wychowywałam się na wsi, niedaleko Jasła. Wiosnę i lato pamiętam najintensywniej, bo całe dnie spędzałam z siostrą, biegając po polach i łąkach, zbierając rozmaite kwiaty na bukiety, wianki, wiązanki. Myśląc o dzieciństwie widzę iście sielankowy obrazek słonecznego letniego dnia na łące, wśród kwiatków, motyli i nuconej ulubionej melodii… żadnych zmartwień i trosk, tylko radość i zachwyt. Chciałabym chociaż na chwilę przenieść się znów do takiego raju. Dziś jego namiastkę mogę poczuć jedynie zamykając się w pracowni i malując makowe łąki. Zanurzona w procesie malarskim zapominam o swoich ciężarach – jak dziecko mogę być tu i teraz. Czuję, że malarstwo jest mi potrzebne, a maluję to, co sprawia mi przyjemność.
mrz: W tym, co mówisz o powrocie do „raju” i o zanurzaniu się w malowaniu, pojawia się bardzo osobisty, wewnętrzny świat. Makowa łąka jest w nim symbolem – nie konkretnym miejscem. Skąd pomysł, by wspomnienia znalazły dla siebie taką, a nie inną formę?
Magdalena Myszkowska: Makowa łąka jest symbolem radości, wolności, beztroski i piękna. To miejsce, gdzie nie ma czasu, gdzie można w pełni czuć i chłonąć to, co dobre i piękne. Chyba każdy człowiek najlepiej czuje się na łonie natury, w kontakcie z nią. Ja z pewnością. Biorąc głęboki wdech gdzieś w lesie czy w górach od razu czujemy się szczęśliwsi. Jesteśmy integralną częścią natury, a w dzisiejszym świecie niestety coraz mocniej od niej się separujemy. Żyjemy w miastach, w autach, w biurach… To sprawia, że czujemy się źle, chorujemy. Malując kwiaty, łąki, maki mam wrażenie, że jestem bliżej dobrej, życiodajnej energii. Proces powstawania obrazu to dla mnie czas wyciszenia i kontaktu z samą sobą. Maluję bez projektu czy planu. Wszystko jakby samo przychodzi. Dla kogoś moje obrazy mogą być po prostu ładne, kolorowe i zawsze o kwiatach, ale ja widzę w nich coś więcej, bo to wspomnienia magicznego czasu i miejsca – Łask mojego dzieciństwa.
mrz: Słysząc, jak mocno łączysz malarstwo z powrotem do natury, do wspomnień i do wewnętrznego wyciszenia, trudno nie odnieść wrażenia, że Twoja twórczość stała się czymś głębiej zakorzenionym niż tylko powrotem do dawnej pasji. Po kilkuletniej przerwie wróciłaś do malarstwa. Co zmieniło się w Twoim sposobie patrzenia na sztukę w tym czasie?
Magdalena Myszkowska: Wróciłam do malowania po wielu latach przekonania, że wszystko inne jest ważniejsze i ma większy sens. Zrozumiałam w końcu, że moja pasja jest równie ważna jak praca, związek i macierzyństwo. Bez niej nie czuję się kompletna i szczęśliwa. Uczę się, że warto i trzeba robić to, co się kocha, co sprawia nam przyjemność, daje poczucie spełnienia bez względu na to, co ktoś o tym myśli. Przestałam się porównywać. Skupiam się na sobie i nie tworzę samej sobie presji, że coś powinnam lub nie. Maluję i czerpię z tego radość. Jednym się to bardzo podoba innym wcale, ale to już nie ma dla mnie takiego znaczenia. Uważam, że sztuka zawsze znajdzie swojego odbiorcę, ale ważna jest autentyczność artysty. W moim sposobie postrzegania sztuki zmieniło się to, że nie traktuje jej już tak poważnie, a paradoksalnie stała mi się ona bliższa i ważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Teraz jest w pełni świadomym wyborem.
mrz: Czy Twoje obrazy mają być zatem bardziej osobistą opowieścią, czy zaproszeniem dla widza do odnalezienia własnych wspomnień i emocji?
Magdalena Myszkowska: Nie zastanawiam się zupełnie, czym mają być moje obrazy. Po prostu maluje to, co do mnie przychodzi. Zatracam się w tym procesie i to stanowi dla mnie sens. W efekcie powstaje obraz, wywołujący u mnie różnego rodzaju skojarzenia, wspomnienia i emocje. W ostatnim cyklu głębszego znaczenia nadają obrazom tytuły, które też przyszły do mnie niewymuszone, a są związane ze stratą taty. Kilka ostatnich prac rzeczywiście można traktować jak moją osobistą opowieść. Dla mnie zawsze będą sentymentalnym zapisem emocji. Natomiast odbiorca nie odczyta tego z obrazu, zwłaszcza jeśli nie pozna tytułu. Myślę, że moje obrazy są „neutralne” – proste w odbiorze. Nie trzeba się znać na sztuce, nie trzeba niczego rozumieć, można się po prostu nimi zachwycić.
Obrazy malarki można oglądać do 3 czerwca br. w Galerii Jasielskiego Domu Kultury.