Na ścieżkach Beskidu Niskiego – Polańska. Relacja z wycieczki

Jeszcze chwila, jeszcze dwie,
I znów stanę u stóp raju,
Przed Polańską, gdzie we mgle,
Gniade konie skubią trawę…

(fragment piosenki „Polańska” zespołu Dom o Zielonych Progach)

Są takie miejsca, które nie potrzebują reklamy. Wystarczy raz stanąć pośród ich ciszy, by już na zawsze zostały w pamięci. Jednym z nich, bez wątpienia jest Polańska i dolina dawnych Polan Surowicznych, zakątek Beskidu Niskiego, gdzie historia splata się z dziką naturą, a czas zdaje się płynąć inaczej.

W sobotę 13 czerwca br,. trzydziestoosobowa grupa miłośników górskich wędrówek wyruszyła właśnie tam – na opustoszałe, ciche rubieże wschodniej części Beskidu Niskiego, niemal dotykające dawnej granicy świata, którego już nie ma. Wyprawa zorganizowana przez Klub Kulturalno-Turystyczny JDK oraz PTTK Oddział w Jaśle miała na celu Celem nie tylko pokonanie kilometrów. To była przede wszystkim podróż w głąb krajobrazu i pamięci — próba wyobrażenia sobie dawnych czasów, gdy u stóp Góry Polańskiej tętniło życie, rozbrzmiewały głosy mieszkańców, a w łemkowskich wsiach toczyło się zwyczajne życie. Pod opieką Tadeusza Wójcika, przewodnika PTTK, piechurzy ruszyli na około piętnastokilometrową trasę, rozpoczynającą się w niewielkiej osadzie Wola Niżna. Nad głowami wisiało ciężkie, chmurne niebo, ale to tylko dodawało wyprawie surowego, beskidzkiego charakteru.
Szutrowo-asfaltowy trakt prowadził przez lasy i łąki w kierunku nieistniejącej już dziś wsi Polany Surowiczne. A każdy krok odsłaniał kolejne obrazy: falujące trawy, wilgotne leśne dukty, szerokie polany i przestrzeń, która zdawała się nie mieć końca. Wreszcie przed uczestnikami stanęła ona — Polańska, wyniosła, kopulasta i nieco tajemnicza. Podejście nie należało do łatwych, deszcz chwilami odbierał widoczność, ścieżka stawała się coraz bardziej stroma, a zwężając się przy ścianie lasu, chwilami zamieniała się w prawdziwy test wytrzymałości. Ale to właśnie tam, pośród błota, mokrych korzeni i przyspieszonego oddechu, pojawiał się znak szczególny — symbol Polski Walczącej na drzewach. To fragment historycznego szlaku kurierskiego „Jaga–Kora”, którym w czasie wojny przeprowadzano uciekinierów, emisariuszy i ochotników ruszających dalej do walki o wolność. Świadomość podążania śladami takiej historii, dodawała turystom sił. I jak to często bywa w górach trud został nagrodzony, deszcz ustąpił, chmury rozsunęły się, a szczyt Polańskiej powitał wędrowców słońcem. Beskid Niski otworzył się przed nimi szeroko i spokojnie, jakby chciał powiedzieć: „warto było”.
Po krótkim odpoczynku przyszła pora na zejście, śliskie, strome i wymagające, momentami wręcz ekstremalne. Ale prawdziwa nagroda czekała niżej – Dolina Polan Surowicznych, skąpana w pełnym słońcu, ukazała się w całej swojej krasie. Zielone, kwietne łąki falowały na wietrze, a gdzieś w oddali majaczyła legendarna Chatka Elektryków — kultowe miejsce dla beskidzkich wędrowców. Wśród traw można było dostrzec stare jabłonie i ślady dawnych gospodarstw, ciche znaki życia, które kiedyś wypełniały tę dolinę.
Kulminacją wyprawy było odnalezienie prawdziwej perełki tego miejsca — odrestaurowanej, XVII-wiecznej dzwonnicy, jedynego zachowanego świadka dawnej wsi. Wyłoniła się z gęstwiny, niemal jak zjawa z przeszłości. Wycieczkowicze z zainteresowaniem przemierzali teren dawnego cerkwiska, wypatrując fundamentów świątyni i ocalałych nagrobków. To był moment, w którym historia ożywała na nowo — przed oczami pojawiły się sceny dawnego życia: gwarne obejścia, ludzie wracający z pól, dzieci biegające po łąkach i codzienność świata, który przeminął. Tę część wędrówki zakończyło spotkanie ze stadem koni huculskich i krów, które z ciekawością witały gości.
W drogę powrotną grupa ruszyła po tradycyjnym ognisku i pieczeniu kiełbasek — nieodłącznym rytuale wszystkich wypraw. Był czas na odpoczynek, rozmowy, wspomnienia i emocje.
Choć przed piechurami pozostawał jeszcze spory odcinek trasy, zmęczenie mieszało się już tylko z satysfakcją. Bo Beskid Niski ma tę niezwykłą moc — męczy, wzrusza, zachwyca i sprawia, że chce się tam wracać. A Polańska? Jak w piosence — zostaje w sercu na długo.

er

logo jasielskiego domu kultury

Otrzymuj informacje o nowościach!

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco. My nie spamujemy! Zapoznaj się z klauzulą RODO.