Jerzy Trela: Wielkie monologi

Czekają nas teksty wielkie, powstałe w różnych okolicznościach, często bardzo trudnych. Będzie Mickiewicz, Wyspiański. Te teksty są dla nas bardzo ważne, bo zawsze, jak działo się źle, to one wybrzmiewały, powstawały. Tak jest i teraz – powiedział Andrzej Kurdziel, zapraszając widzów na spotkanie z Jerzym Trelą.

„Wielkie monologi” zaprezentowane przez znakomitego polskiego aktora, to ostatni w tym roku spektakl zorganizowany w ramach XII Jesiennych Spotkań z Teatrem. 18 października br. artysta wystąpił w Jasielskim Domu Kultury, recytując znane utwory twórców romantycznych. Towarzyszyła im muzyka Chopina w wykonaniu  18-letniego Miłosza Marcinkiewicza. Po spektaklu odbyło się spotkanie z Jerzym Trelą, podczas którego wspominano jego znakomite role, zarówno teatralne jak i filmowe. Nie zabrakło m.in. Mefista („Faust)”,  Sarko –Farki  („Igraszki  z diabłem”) Jana Schmidta („Kolacja na cztery ręce”) czy „Stalina” – roli, którą jak podkreślił  Trela – bardzo trudnej i wymagającej do zagrania. Aktor z nostalgią wspominał „Janosika”, jednocześnie uświadamiając sobie i widzom, że jest jedynym żyjącym jeszcze „zbójem”. Spełniony zawodowo, marzy tylko o tym, by czuć się wciąż potrzebnym. – Teraz jestem ostrożny z marzeniami, bo trzeba marzyć mierząc swoje siły, możliwości. Często mam propozycje, które odrzucam, bo nie jestem już w stanie zagrać tego dobrze. Są role, którym aktor już nie jest w stanie fizycznie podołać. Mogę marzyć o wielu rolach, ale wiem, że już ich nie zagram. Ale z większością miałem do czynienia. Marzę przede wszystkim o tym, żeby być potrzebnym. To jest marzenie starego człowieka, a nie próżnego pajaca, bo tak często są postrzegani aktorzy – dodał na zakończenie spotkania artysta.

Partnerami wydarzenia byli: Miasto Jasło oraz Lotos Asfalt sp. z o. o.

(kp)